niedziela, 8 września 2013

Zacznij ćwiczyć a reszta przyjdzie sama!

Jak to mówią najgorzej jest zawsze coś zacząć. I faktycznie sporo w tym prawdy, niestety znam to z własnego doświadczenia. Gdy byłam młodsza tak naprawdę mój fizyczny wysiłek ograniczał się do zajęć z wychowania fizycznego w szkole, potem na studiach było bardzo podobnie. No, może poza długimi spacerami, które uwielbiałam. Oczywiście zawsze chciałam coś robić, zapisać się na jakieś zajęcia, ale najpierw nie miałam takiej możliwości (choć teraz wiem, że to żadna wymówka, bo mogłam ćwiczyć niemal wszędzie!) a potem coś mnie po prostu blokowało i ciągle odkładałam to na później, patrząc tylko na radość innych, którzy opowiadali mi o treningach, ćwiczeniach, zajęciach itp. Opowiem więc jak w ogóle zaczęłam regularnie ćwiczyć i dlaczego uważam, że właśnie te początki są tak bardzo istotne.

Moja dobra koleżanka ma problemy z kręgosłupem więc zapisała się kilka lat temu na jogę. Przyznam szczerze, że na początku trochę mnie to śmieszyło, bo te zajęcia kojarzyły mi się raczej z takim, no wiecie - siedzeniem i medytacją, wydawaniem dziwnych odgłosów, wyciszeniem się itp. Byłam pewna, że to nic ciekawego... Znajoma długo mnie przekonywała, aż w końcu poszłam na dni otwarte w danej szkole fitness, aby zobaczyć jak właściwie wygląda ta cała joga. I muszę przyznać, że byłam pozytywnie zaskoczona - zajęcia nie przypominały zupełnie mojego wyobrażenia, spodobało mi się i oczywiście od razu postanowiłam się zapisać. Tutaj chciałabym zaznaczyć, że dosyć ważne jest pójście z kimś na pierwsze zajęcia, wiele osób tłumaczy się właśnie tym, że głupio im tak samemu chodzić na treningi, szczególnie na początku warto kogoś mieć do wprowadzenia, czujemy się wtedy pewniej. Chciałam także zaznaczyć, że również warto korzystać z dni otwartych klubów fitness, siłowni, szkół tańca itp. Dzięki temu możemy bezpłatnie sprawdzić, które zajęcia nam najbardziej odpowiadają, zobaczyć warunki oraz podejście instruktorów. Dni otwarte odbywają się nawet kilka razy w roku.

Wróćmy do jogi - chodziłam na nią regularnie, niestety łatwo nie było, rozciąganie boli i to bardzo - wiem, że z czasem byłoby coraz łatwiej, jednak w pewnym momencie, gdy naprawdę było ciężko, pomyślałam "to straszne, że płacę za taki ból" i zrezygnowałam, stwierdziłam, że to jednak nie dla mnie. Trochę się zniechęciłam do ćwiczeń i nastąpiła dłuższa przerwa. Po przeprowadzce do większego miasta zapisałam się do kolejnego klubu fitness i tutaj przyszła pora na zajęcia ABT, które polegają na wzmocnieniu dolnych partii ciała - podobały mi się, aczkolwiek również łatwo nie było, pewnie dlatego, że wciąż moje ciało było zbyt słabe na wysiłek fizyczny, szczególnie mięśnie nóg... Miałam straszne zakwasy po każdym treningu przez co ledwo chodziłam i niestety nie mogłam normalnie funkcjonować a na zajęcia chodziłam motywując się wyłącznie tym, że przecież z czasem będzie łatwiej i będą efekty. Do przemyśleń na temat zmiany zajęć zmusił mnie mój współlokator, który pewnego dnia powiedział "niedobrze tak chodzić na zajęcia, na które się tak naprawdę nie chce i musisz się za każdym razem zmuszać". Miał rację tzn. na zajęcia chciałam chodzić, ale przerażało mnie to, co będzie następnego dnia... I z pewnością nie szłam tam z radością.

Postanowiłam więc, że muszę znaleźć coś idealnego dla mnie, na co będę biegła z ochotą niemal każdego dnia:) i... udało się! Zaczęło się zajęć bokwa fitness, w Polsce to tak naprawdę nowość - połączenie fitnessu, tańca i kick boxingu - coś pięknego zapewniam, szczególnie, gdy opanuje się podstawowe kroki i układy:) ! Potem zaczęłam także chodzić na zumbę - domyślam się, że jest ona znana niemal każdemu. I to był strzał w dziesiątkę! Wystarczyło dobrze zacząć i wybrać odpowiedni rodzaj ćwiczeń, aby się nie zniechęcić do wysiłku fizycznego a wręcz przeciwnie chcieć więcej . Dlaczego napisałam w tytule, że reszta przyjdzie sama? Otóż zmotywowanie się do ćwiczeń, do wykonania pierwszego kroki trwa długo niestety, często właśnie z powodu złego początku i wyboru nieodpowiednich zajęć. Początkowe ćwiczenia powinny sprawiać przyjemność - oczywiście nie mówię, że ma wszystko przychodzić łatwo. Na moich zajęciach wcale tak nie jest;) ale dodają mi mnóstwo pozytywnej energii i chęci do dalszej pracy - muszę przyznać, że na chwilę obecną chodzę już 4 razy w tygodniu na treningi, do tego codziennie ćwiczę w domu na expanderze oraz pracuje nad mięśniami brzucha, bo na tych dwóch partiach mi zależy najbardziej.

Na chwilę obecną po prostu nie wyobrażam sobie życia bez ćwiczeń! Do końca roku chcę wzmocnić mięśnie i popracować nad kondycją a potem planuję zapisać się na jakieś sztuki walki i pewnie na tym się nie skończy. Moi znajomi widzą zmianę mojego nastawienia do wszystkiego - jestem bardziej otwarta, dumna z siebie, pozytywnie nastawiona na zmiany. A wystarczyło tylko wykonać ten pierwszy, najtrudniejszy krok i zapisać się na zajęcia. Teraz żałuję tylko jednej rzeczy, że nie zrobiłam tego o wiele wcześniej. Wiele osób tłumaczy się brakiem czasu ale to tylko wymówka - obecnie kluby fitness są otwarte od wczesnych do bardzo późnych godzin, do tego nie oszukujmy się zawsze można także ćwiczyć w domu i to o dowolnej porze - w internecie można znaleźć wiele filmików z ćwiczeniami (o tym w kolejnych postach), które nas dodatkowo zmotywują. Liczy się przede wszystkim systematyczność i chęci. Nie odkładajcie ćwiczeń na później, nie tłumaczcie się brakiem czasu, znajdźcie zajęcia, które oprócz gwarantowanych efektów zewnętrznych, zmienią Was także wewnątrz! Powodzenia :) cdn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz